PDA

Zobacz pełną wersję : Warunki klimatyczne w środowisku naturalnym vs terrarium.


Grzegorz Porowiński
11-16-2008, 22:29
Witajcie.

Zastanawiałem się ostatnio nad zależnościami pomiędzy warunkami klimatycznymi, które maja nasze węże w naturze, a tymi które zapewniamy im w terrarium. Zastanawiam się jak duży stopień tolerancji na wilgotność powietrza i podłoża wykazują nasi podopieczni.

Wyjaśnię to na przykładzie.
Wprowadzamy do swojej kolekcji węża, który w naturze żyje w bardzo wilgotnym klimacie i wpuszczamy go do terrarium, w którym panuje wilgotność pokojowa i teraz nasuwa się pytanie... czy nasz podopieczny będzie się w nim dobrze czuł. Wiadomym jest, że utrzymywanie zwierzęcia w złej wilgotności może doprowadzić do kłopotów z wylinką oraz problemów z płucami ale tu się właśnie kryje moje zagadnienie. Czy zwierzę jest w stanie zaadoptować się z czasem do niższej wilgotności i funkcjonować w niej prawidłowo (pomińcie kwestie wylinki). Czy jego organizm jest w stanie przystosować się z czasem do życia w niższej wilgotności? Jeśli nie w ciągu jednego pokolenia, to czy jego potomstwo może się do takich warunków przystosować? Czy stopniowe długotrwałe adoptowanie go do warunków w których panuje inna wilgotność sprawi, że będzie on w nich w stanie zdrowo żyć?

Łukasz Stańczyk
11-16-2008, 22:53
Wiadomo, że tak czy owak większość terrarystów nie zapewnia swoim podopiecznym czy to wężom, czy jaszczurkom dobowych czy to tym bardziej sezonowych wahań wilgotności. A przynajmniej nie w 100% tak jak jest to w naturze. Poza tym zasięg występowania większości gatunków jest dość rozległy i często w naturze dany gatunek zasiedla środowiska o zróżnicowanej wilgotności. Wiadomo, że są gatunki wybitnie lubiące i tolerujące tylko suche środowisko np. biczogony lub wilgotne np. bazyliszki, i wiadome też jest, że źle znoszą w kolejności za wysoką i za niską wilgotność. Są to gatunki bardzo wrażliwe i często niedopilnowanie utrzymania odpowiednich wilgotności prędzej czy później prowadzi do śmierci jaszczurki w skutek np. infekcji układu oddechowego. Tak jak powiedziałem, wszystko zależy od zakresu tolerancji konkretnego gatunku.

Czy zwierzę jest w stanie zaadoptować się z czasem do niższej wilgotności i funkcjonować w niej prawidłowo (pomińcie kwestie wylinki). Czy jego organizm jest w stanie przystosować się z czasem do życia w niższej wilgotności? Jeśli nie w ciągu jednego pokolenia, to czy jego potomstwo może się do takich warunków przystosować? Czy stopniowe długotrwałe adoptowanie go do warunków w których panuje inna wilgotność sprawi, że będzie on w nich w stanie zdrowo żyć?
Myślę, że wkładając np. Corallusa caninusa do terrarium o pokojowej wilgotności zabijesz go tak szybko, że nie zdążysz się przekonac o tym, jak będzie reagowało jego potomstwo na niższa wilgotność ;) Proces ewolucji większości cech trwa setki tysięcy lat i nie sądzę, że w warunkach terraryjnych jesteś w stanie przystosować gatunek wybitnie wilgotno lubny do niskich wilgotności. Inaczej sprawa się ma z gatunkami "twardymi", które ze względu na wysoki poziom tolerancji na dany czynnik są w stanie prawidłowo funkcjonować w niesprzyjających im warunkach środowiskowych.

Grzegorz Porowiński
11-16-2008, 23:21
Ok. Zastanawiający jest dla mnie jednak fakt, że niektóre węże, które żyją zazwyczaj w naturze na wilgotnych terenach przystosowały się do życia w pokojowej wilgotności. Np. Python molurus bivitattus żyjący często na podmokłych terenach, doskonale pływający, trzymany często w pokojowej wilgotności rozmnaża się i długo żyje. Tymczasem gdyby osobnika z odłowu włożyć do tych samych warunków z pewnością w krótkim czasie rozchorowałby się i zdechł. W związku z powyższym wydaje się że jednak tolerancja na warunki klimatyczne z czasem u naszych podopiecznych się podwyższa.

No chyba, że pominąłem jakiś aspekt i przez to źle rozumuję.

Łukasz Stańczyk
11-16-2008, 23:33
Co to osobnika odłowionego to napewno trzeba wziąść dużą poprawkę na stres jaki przeżywają w chwili zamknięcia go w terrarium niezależnie od poziomu tolerancji na zmiany środowiskowe. Wtedy wszystkie warunki środowiskowe muszą być niemal perfekcyjne by zachować go przy życiu.
Pomijając aspekt osobników odłowionych to obszerny basen jest niezbędny w hodowli tego gatunku. Na wężach się specjalnie nie znam ale myślę, że hodowla tego gatunku bez dostępu do basenu jest niemożliwa. Poza tym chyba tygrysy nie są uznawane za delikatne i wrażliwe węże. Często możliwość zamoczenia się i automatycznie podniesienia dzięki temu wilgotności bezpośredniego otoczenia jest wystarczająca.
A tak poza tym to nie wiem czy zdolność do reprodukcji jest wyznacznikiem dobrego samopoczucia zwierzęcia, bo przecież znane sa też przypadki rozmnażania się zwierząt w skrajnie niekorzystnych warunkach.

Synapsyd
11-17-2008, 18:34
Niektóre gatunki cechują się wysokimi zdolnościami adaptacyjnymi i dzięki temu warunki odbiegające od ich ich naturalnego środowiska (oczywiście w pewnych granicach) nie koniecznie są dla nich szkodliwe.

Azazel
11-17-2008, 21:16
Wigotność względna w naszym klimacie sięga 60-70%, w sezonie zimowym w statystycznym "M" niższa ze względu na CO.
Bivittatus w naturalnym środowisku występuje na podmokłych terenach, w pobliżu zbiorników wodnych , mokradeł, bagien. Wyrośnięty pyton o przeszło 4m długości i słusznej już masie nic nie upoluje na otwartej przestrzeni, gdzie go widać i w dodatku szybkością nie grzeszy. Podmokłe tereny doskonale mu służą, podobnie jak anakondzie zielonej. Masa w wodzie nie stanowi już problemu, wąż odzyskuje szybkość i staje się niewidzialny dla potencjalnej ofiary czemu doskonale służy ciemne ubarwienie bivvittatusów, im starszy, większy tym ciemniejszy.
W terrariach o wilgotności poniżej 70%, bez basenu gwarantującego pełne zanurzenie bivittatusa pojawiają się permanętne problemu z wilinką, rzadziej z płucami.
Nie są tak delikatne jak zwykło się uważać i dość tolerancyjne na pewne wahania, wszak miliony lat istnienia zobowiązują.

Grzegorz Porowiński
11-17-2008, 23:46
To prawda Robercie, problemy z wylinką przy nieodpowiednio dobranej do gatunku wilgotności stanowią jeden z podstawowych tego objawów. Jednak nadal interesuje mnie kwestia chorób bardziej złożonych takich jak zapalenie płuc i tym podobne. Teoretycznie wrażliwsze węże powinny szybko zapadać na tego typu choroby co w przypadku osobników odłowionych rzeczywiście następuje, jednak nasi podopieczni stale zaskakują mnie swoją wytrzymałością. Przytoczyłem akurat przykład Pmb gdyż na takowy ostatnio trafiłem. Widziałem tygrysa trzymanego w takiej wilgotności, że teoretycznie nie powinien on zdrowo funkcjonować, a tymczasem miał się świetnie! Właściciel spryskuje mu terra jedynie podczas wylinki.

Pytam, gdyż wydaje mi się, że gdyby to byl mój wąż, to już dawno by się w takich warunkach rozłożył. To możliwe, żeby wąż z pokolenia na pokolenie po wielu latach trzymania w takich warunkach miał mocniejszy układ immunologiczny i ogólnie był bardziej odporny? Teoretycznie powinno to być możliwe ale dziwne mi się wydaje, że niektórzy trzymają węże w dziwnych dla nas warunkach, a tymczasem wbrew pozorom trzymają się one zdrowo, zdrowo rosnąc i się rozwijając.

_2P_
11-18-2008, 12:42
Wydaj mi się, że zdolności adaptacyjne mogą też być w pewnym stopniu cechą osobniczą. Możliwe jest, że gdybyśmy np. wzięli kilka sztuk pmb i zapewnili im jednakowo "niekorzystne" warunki, to nie będą one reagowały jednakowo. Wszak u ludzi też się zdarza, że jedni są bardziej chorowici a inni mniej ;)

Pituophis
11-18-2008, 20:04
Mysle, ze nie nalezy zapominac, ze po pierwsze, w niszy zajmowanej przez zwierze w naturze tez moze dochodzic do zmian, wahan, i warunki moga byc nawet znacznie suboptymalne. Po drugie, wiele gatunkow, w szczegolnosci tych uznawanych za latwe w chowie i hodowli, ma szeroki zakres tolerancji i zasiedla dosyc rozne srodowiska.
Po trzecie - gady moga relatywnie dlugo znosic warunki niekorzystne i pozornie pozostawac w dobrej kondycji. Jest to znacznie bardziej prawdopodobne niz to, ze zwierze z lasu deszczowego "polubi" niska wilgotnosc.

Co do przystosowywania sie do warunkow terraryjnych, to faktycznie cos takiego moze miec miejsce, choc dowody sa na razie anegdotyczne. Wiadomo np., ze Lampropeltis alterna rozmnazane w niewoli od pokolen czesto sprawiaja mniejsze problemy w rozkarmieniu niz potomstwo rodzicow odlowowych. Niektore gady w niewoli powoli traca sezonowosc rozrodu, wyrazna u form dzikich.

Grzegorz Porowiński
11-19-2008, 01:06
Mysle, ze nie nalezy zapominac, ze po pierwsze, w niszy zajmowanej przez zwierze w naturze tez moze dochodzic do zmian, wahan, i warunki moga byc nawet znacznie suboptymalne.
Jednak nie należy również zapominać o tym iż jeśli w jakimś obszarze warunki mocno się zmieniają, to również zwierzęta zmieniają swój teren występowania. Przykładem są sezonowe susze występujące na kontynencie afrykańskim, podczas których zwierzęta migrują.

Pituophis
11-19-2008, 22:37
Weze jednak nie migruja, bo nie sa w stani, moga najwyzej zmienic preferencje w obrebie siedliska. Migrowac moga duze ssaki ladowe, ptaki.

Grzegorz Porowiński
11-20-2008, 01:02
No tak, masz w pełni rację, użyłem zupełnie nie trafionego słowa.

Azazel
11-20-2008, 22:02
To prawda Robercie, problemy z wylinką przy nieodpowiednio dobranej do gatunku wilgotności stanowią jeden z podstawowych tego objawów. Jednak nadal interesuje mnie kwestia chorób bardziej złożonych takich jak zapalenie płuc i tym podobne. Teoretycznie wrażliwsze węże powinny szybko zapadać na tego typu choroby co w przypadku osobników odłowionych rzeczywiście następuje, jednak nasi podopieczni stale zaskakują mnie swoją wytrzymałością. Przytoczyłem akurat przykład Pmb gdyż na takowy ostatnio trafiłem. Widziałem tygrysa trzymanego w takiej wilgotności, że teoretycznie nie powinien on zdrowo funkcjonować, a tymczasem miał się świetnie! Właściciel spryskuje mu terra jedynie podczas wylinki.

Pytam, gdyż wydaje mi się, że gdyby to byl mój wąż, to już dawno by się w takich warunkach rozłożył. To możliwe, żeby wąż z pokolenia na pokolenie po wielu latach trzymania w takich warunkach miał mocniejszy układ immunologiczny i ogólnie był bardziej odporny? Teoretycznie powinno to być możliwe ale dziwne mi się wydaje, że niektórzy trzymają węże w dziwnych dla nas warunkach, a tymczasem wbrew pozorom trzymają się one zdrowo, zdrowo rosnąc i się rozwijając.

W naturze w porze suchej wilgotność spada w okolice 50-60% w środowisku bivittatusa, czyli tyle ile panuje w terrarium. Dla biva wystarcza basen w ktorymmoze sie zanurzyć, najlepiej pod promiennikiem badz na kablu , macie itd... - woda parując tworzy dobre warunki.
Sporo danych o wilgotności w naturze odnosi się do krótkiego okresu czasu, warto zwracać uwagę na wykresy roczne.