View Single Post
stare 11-28-2009, 23:54   #4
Mateusz Rawski
nowo zarejestrowany
 
Zarejestrowany: Jul 2008
Wiek: 30
Domyślnie

Generalnie co do lądowych mało mogę powiedzieć, bo nie mam z nimi doświadczenia jednak ostatnio całe szczęście zaczęło się uważać, że żółwie o tak restrykcyjnych wymaganiach pokarmowych, potrzebnym okresie hibernacji i nadające się wręcz do chowu wybiegowego nie są dla początkujących.

Dla porównania carbonarie poza rozmiarami wad szczególnie nie mają

Z wodnych odradzam Trachemysy, Pseudemysy, Graptemysy ze względu na duże rozmiary jakie osiągają, dietę która się zmienia wraz ze wzrostem oraz tendencje do krzywicy. Te żółwie również nadają się raczej na zewnątrz niż do domów. No i skoro w naturze hibernują to czemu by tego im nie zapewniać w niewoli, a na to nie każdy się porwie. Np ja dopiero po 16 latach z żółwiami mam wystarczające warunki i wiedzę, żeby zimować swoje czerwonolice. Chociaż teraz jest zupełnie inny start niż dawniej pod względem dostępności wiedzy i osoba dobrze oczytana mogłaby zimować nawet pierwszego roku.

Z pokrewnych można by za to polecić Chrysemys picta - żółwika malowanego, który nie jest trudny w chowie a dużo mniejszy. Ewentualnie z Trachemysów T. scripta troosti również osiąga niewielkie rozmiary.

Cuory są pięknie - od czasu do czasu oglądam kilka sztuk - i całkiem ciekawy z nich żółw brodzący.

Sternotherusy - ich pierwsza i największa zaleta to na pewno rozmiary i dlatego bym je polecał dla początkujących, ale tylko w wypadku sztuk co najmniej 2 letnich już zadomowionych i zdrowych. Młode są bardzo delikatne muszą być wręcz wychuchane, żeby się żadna infekcja układu pokarmowego, ani grzybica nie przyplątała. Ich dużą wadą jest agresja - trzeba je niestety na dłuższą metę trzymać osobno - przynajmniej młode, inaczej zdarzają się przypadki obgryzania sobie nawzajem końcówek ogonów lub nawet łapek. Z resztą względem człowieka są też agresywne, ale mają zbyt małe pyszczki, żeby chwycić palec.

No i na koniec zostawiłem sobie Pelomedusa subrufa i Pelusios castaneus - generalnie jedna z nich mafia - z podstawową różnicą, że Pelomedusy brodzą i jako tako pływają, a Pelusiosy sobie dobrze radzą w głębszej wodzie też. Swoją drogą Pelusios bywa niekiedy określany Pelomedusą zachodnioafrykańską, choć Pelomedusa jest tylko jedna...

Oba gatunki są w miarę wszystkożerne i odporne na błędy - jeszcze nie widziałem pokrzywionych osobników i przez mniejszą ruchliwość niż Trachemysów uważam, że można w terrarium na 2 Trachemysy spokojnie umieścić 3 Pelusiosy tych samych rozmiarów. Ich wadą jest to, że osobniki z odłowu i ferm bardzo często mają problemy z pancerzem w postaci infekcji bakteryjnych i grzybiczych. Jednak osobniki CB i wyprowadzone już na prostą nie sprawiają problemów. Nadają się nawet do trzymania na dworze przez ciepłe miesiące.
Mateusz Rawski jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem